TGRH

Użytkownik niezalogowany

Cytat dnia
Nikt nie zna tak ma?o swoich poddanych jak w?adcy.
Morris West



Ostatnia bitwa 1945

kliknij aby zobaczyć więcej zdjęć         11 maja 2008 roku w Pile odby?a si? inscenizacja historyczna zatytu?owana „ Maj 1945 ”. spiritus movens ca?o?ci by? Urz?d Miasta w Pile, Pilski Dom Kultury a tymi ktrzy przekuli pomys? w czyn by?y nast?puj?ce organizacje: Stowarzyszenie "Przedmo?cie Pi?a", 503 Batalion Czo?gw Ci??kich, Stowarzyszenie Historyczno Fortyfikacyjne Przedmo?cie Pi?a.

Widowisko batalistyczne by?o punktem kulminacyjnym Pikniku Militarnego, ktry odbywa? si? w Pile ju? po raz drugi. Intencj? osb przygotowuj?cych inscenizacj? by?o zaprezentowanie –odtworzenie jednej z potyczek pomi?dzy wojskami niemieckimi a Sowieckimi wspartymi przez oddzia?y 1 Armii Wojska Polskiego. By?o to swoiste nawi?zanie do wydarze? historycznych, ktre mia?y miejsce ponad 60 lat temu na tych w?a?nie terenach. Spo?rd grup rekonstrukcyjnych na inscenizacji zobaczy? mo?na by?o:
1. Grupa Rekonstrukcji Historycznej "Historica"
2.Grupa Rekonstrukcji Historycznej "Pomerania 1945"
3. Grupa Rekonstrukcji Historycznej 503 Batalion Czo?gw Cie?kich
4. Stowarzyszenie Trjmiejska Grupa Rekonstrukcji Historycznych.
Sama impreza odbywa?a si? na terenie przysz?ego skansenu militarnego, gdzie w przysz?o?ci, jako jedna z atrakcji ma zosta? odtworzony fragment in?ynieryjnych umocnie? polowych z 1945 roku, jakie wznie?li na tym terenie Niemcy.

Wspomnienia szeregowca Ku?aczewskiego .

6 Maja 1945 roku .
Poranek by? ch?odny, ale nie robi?o to na mnie jakiego? specjalnego wra?enia, bo i tak w nocy nie zmru?y?em oka, wiem, ?e to ju? s? ostatnie dni wojny, nasi w Berlinie, ameryka?ce w Zag??biu Ruhry, a my tutaj gdzie? na niemieckiej ziemi zostali?my, aby w ko?cu to doko?czy?. Przed nami jaka? wi?ksza wioska z zewn?trzn? linia obronn?, tam ci?gle jeszcze siedz? fryce. Zastanawiam si?, po co oni tam jeszcze siedz??, Przecie? zdaj? sobie spraw? z tego, ze to ju? koniec, ze to ju? nie ma sensu. Mo?e nie maj?, do czego wraca??, Mo?e pogodzili si? ju? z tym, ?e i tak zgin? i tak? A mo?e nadal czekaj? na swojego Adolfika z Wunderwaffe ? .W sumie to nawet mnie to nie interesuje, czy oni prze?yj? czy zostan? tam na zawsze, ale szkoda naszych ch?opcw, ktrzy dzisiaj oddadz? ?ycie w ataku na te pozycje. Wczoraj do??czy? do nas oddzia? ruskich, same m?odziaszki z jeszcze m?odszym oficerem, pewnie ?adnego do?wiadczenia w boju jeszcze niema, dlatego odes?ali go do nas na t? pozycje, aby zaprawi? si? troch? w walce, pewnie my?l?, ?e tu b?dzie lekko, ale widzia?em te umocnienia przez szk?a peryskopu, kiedy z rana by?em na pozycjach zwiadowcw. Dwa bunkry, zasieki, zapory przeciwczo?gowe, okopy, stanowiska CKM, oj nie b?dzie ?atwo. Ale tak ju? jest na wojnie taki nasz los.

Zacz??o si? rankiem, jeszcze mg?a si? nie podnios?a a z pozycji niemieckich wyszed? na zwiad transporter opancerzony, dok?adnie, jaka mia? za?og? to nie wiem s?dz?, ze by?o tam z 5 lub 6 ludzi, min?li nasza pozycje wyj?ciowa o jakie? 150 metrw i udali si? w kierunku wschodnim, ju? mieli zaszy? si? w le?nej g?stwinie, kiedy natrafili na nasze pozycje – z oddali da?o si? wy?owi? d?wi?ki wybuchu granatw, i seri? z pm-w, nic nie by?o by w tym nadzwyczajnego i ju? pomy?la?em – sk?d taki pomys? by wprost na nasze pozycje jecha?, –ale w?a?nie teraz za moimi plecami s?ycha? by?o pojedyncze ?wistanie kul- kurczowo przylgn??em do przedpiersia okopu i poprzez po?yczona lornetk? zbarania?y obserwuj? jak z lasu wyje?d?a ten sam transporter - widzia?em otwarte tylne drzwi dla desantu i zwisaj?ce z nich nogi rannych lub zabitych, bok transportera od strony strzelca km-u by? ca?y zbryzgany brunatno-czerown? mazi? – jak mi potem opowiadali koledzy z tych pozycji jeden ze starych wiarusw rzucaj?c w kierunku transportera granat wstrzyma? go na dwie sekundy zanim wypu?ci? z r?k – (takie przyzwyczajenie by wrg nie odrzuci? go w ich stron?) i ten eksplodowa? jeszcze w locie zbli?aj?c si? do brzegu transportera – strzelec km-u zosta? praktycznie ?ci?ty wp? – widok niezgorszy! Poza wszystkim my?l?, ?e kierowca pozostawi? samych sobie kilu towarzyszy i ratuj?c w?asn? skr? wrci? z maxymaln? pr?dko?ci? na pozycje niemieckie s?dz?c, ze tam b?dzie bezpieczny. Ale koniec tego dobrego i trzeba bra? si? do roboty, rozkaz by? prosty, zaj?c pozycje niemieckie i zlikwidowa? wszystkie punkty oporu. Zanim jeszcze okrwawiony transporter wrci? na swoje pozycje niczym zwiastun tego, co zaraz mia?o si? wydarzy? do boju ze swych stanowisk pocz?li wychodzi? skrycie ruscy, wys?ali biednego m?odzie?ca z miotaczem p?omieni, aby zlikwidowa? pierwszy bunkier, ch?opak skrada? si? jak mg?, aby go niezauwa?ona, wykorzystywa? wysok? zasuszon? zim? traw? i zaro?la, zdawa? sobie ?wietnie spraw?, ?e jak zostanie zauwa?ony to po nim, nic go wtedy nie uratuje, przecie? na plecach ma jeden wielki koktajl Mo?otowa, ktry z ?atwo?ci? mo?e zmieni? go w ?yw? pochodnie, je?li jeden z tych po drugiej stronie b?dzie mia? dzi? szcz??cie i „cela”. Jak si? okaza?o nie by? to jego dzie?, zbli?y? si? na odleg?o?? strza?u ze swojej „miot?y” i wtedy powietrze przeszy? pojedynczy strza?, ?o?nierz wyprostowa? si? i pad?, mam nadzieje, ?e to by? strza? ?miertelny, bo od razu potem posz?a w jego kierunku seria z bunkra, ktra spowodowa?a rozlanie si? na tym biedaku jego w?asnej broni- wszystko stan??o w ogniu. Nie widzia?em ju?, co by?o z nim potem, bo jednocze?nie us?ysza?em spadaj?ce pociski na nasze pozycje, ostrza? by? bardzo silny, ale te? bardzo niecelny, pociski spada?y przed nami lub za nami, sporadycznie kilka spad?o na tyle, blisko, ?e wprawdzie rani?o kilu naszych, ale do dzi? podejrzewam, ?e szw?dali si? gdzie? mi?dzy pozycjami i nie siedzieli w okopach- pewnie to ci sami, co wczoraj zaj?li jak?? star? gospod? gdzie wcze?niej stacjonowali ruscy – natrafili na niezabrane przez nich anta?y z wi?niwk? i teraz byli pod jej dzia?aniem, – bo jak mwi?em zimno z rana by?o.

Oczywi?cie przysz?a kolej i na nas – jako? nigdy dowdztwo nie zapomina?o o nas by wys?a? nas do boju, ale ju? frasobliwi nie byli, kiedy trzeba by?o da? nowe mundury! Ch?opcy od „pu?kowych” wzi?li si? ju? do roboty raz po raz lufy ich mo?dzierzy z sykiem opuszcza?y kolejne pociski - teraz Niemcy poczuli nasze armaty i mo?dzierze, r?nica by?a jednak w tym, ze nasza obs?uga by?a do?wiadczona i wiedzia?a, na czym polega ich fach, Pierwsza bateria skupi?a si? na najbardziej wysuni?tym ku nam bunkrze, tym, przed ktrym le?a?y ci?gle p?on?ce szcz?tki tego biedaka z czerwona gwiazda na fura?erce, ogie? by? bardzo celny. S?upy ziemi okala?y ca?y obiekt, po chwili ujrzeli?my jak za?oga tego bunkra niewytrzyma?a presji ostrza?u i w po?piechu opuszcza go, otwieraj?c nam w ten sposb przej?cie przez ich linie obronn?. Ju? teraz wiedzieli?my, ?e mamy przed sob? mieszane oddzia?y – zaprawieni w bojach frontowcy na pewno nie oddali by nam tak ?atwo tak doskona?ego obiektu! Ostrza? zosta? przeniesiony automatycznie tak by zagwarantowa? ?cian? ognia pomi?dzy bunkrem a uciekaj?c? piechot? wroga – ?eby nie mieli mo?liwo?ci si? cofn?? zanim nasi tam nie doskocz?, teraz oficerowie dali sygna? do ataku, poderwali?my si? wszyscy rwnocze?nie, na prawym skrzydle i w cz??ci ?rodkowej Polacy a na lewym skrzydle Rosjanie. Otwarty teren nie dawa? nam wielu miejsc do ukrycia si? przed ostrza?em z pozycji niemieckich, dlatego wszystkie leje po wybuchach pociskw artyleryjskich cieszy?y si? teraz du?ym powodzeniem w?rd naszych ?o?nierzy, ale nieby?o czasu na zagrzanie tam miejsca, bo trzeba by?o kontynuowa? natarcie. Na szcz??cie dla mnie i dla wielu innych zapory przeciw czo?gowe dawa?y idealn? os?on? i umo?liwia?y prowadzenie celnego ognia. Podeszli?my na ok. 80 metrw od pozycji wroga i natarcie jakby zastopowa?o, szkopy wida? byli chyba w wi?kszo?ci krtkowidzami, bo zacz?li celniej strzela?, pociski z mo?dzierzy niemieckich eksplodowa?y miedzy nami zadaj?c nam powa?ne straty, bez wsparcia ci??kiego sprz?tu nie uda nam si? utrzyma? pozycji tak, wi?c postanowili?my Sie wycofa?. Niemiaszki widz?c nasz odwrt ruszyli do kontr-ataku .Chyba byli ju? bardzo zdesperowani i mo?e chcieli zgin?? w walce podczas szturmu na linie wroga , poniewa? gdy tylko wyszli?my na nasze dawne pozycje i nasza artyleria mia?a czyste pole do ostrza?u to otworzy?a ona wtedy natychmiast ogie? w kierunku nacieraj?cych Niemcw zalewaj?c ich fala stali i ognia.My w okopach nie pozostali?my bierni i od razu brali?my frycw na cel. Natarcie niemieckie nie tyle si? za?ama?o, co zosta?o powstrzymane, nieliczni wycofywali si? powrotem do bunkrw, ca?y sprz?t pancerny pozosta? na polu walki, ale Niemcy mieli jeszcze jedna niespodziank? dla nas, o czym, mieli?my si? nied?ugo przekona?. Tym razem my do ataku ruszyli?my ze wsparciem broni pancernej, szli?my wolniej gdy? od strony niemieckiej ponownie odezwa?a si? artyleria, co chwile zalegali?my i podnosili?my si? do ataku, co jaki? czas zalegaj?c za towarzysz?cymi nam pojazdami. Po kolejnym zatrzymaniu si? us?ysza?em bardzo blisko wybuch i kawa?ki blachy wyl?dowa?y tu? obok mnie, obejrza?em si? i zobaczy?em, ?e nasz transporter p?onie, a z drugiej strony na nasypie kolejowym sprawc? jego zniszczenia, by? to poci?g pancerny, ktry w?a?nie dotar? na pole walki i to na niego czekali Niemcy, dlaczego dopiero teraz przyby?, po chwili by? ju? jasne. Poci?g ostrzeliwuj?c nas zacz?? wycofywa? si? do wysoko?ci pozycji niemieckich, a z nich zacz?li podrywa? si? szkopy i biec w kierunku poci?gu.Dowdca wiedzia? ju?, ?e to jest okazja, ktra mo?e si? nam ju? nie powtrzy? i je?li teraz jej nie wykorzystamy mo?e oznacza? nasza zgub?- wszyscy ruszyli?my do ostatecznego ataku na linie wroga. Ogie? ze strony obro?cw by? ju? tylko sporadyczny, poniewa? wi?kszo?? by?a zaj?ta ucieczk? w kierunku poci?gu lub wioski, a na pozycji zostali tylko ranni i ci, ktrzy nie mieli, do czego wraca? i pozosta?a ju? im tylko ?mier?. To samo czeka?o tych, ktrzy ratunku szukali w poci?gu, poniewa? celny ogie? jednej z naszych armat rozsadzi? zesp? jezdny i w parowozie i chyba mg? uszkodzi? kocio? parowy – teraz, kiedy by? ju? unieruchomiony pozosta?o tylko dobi? zwierza zanim namierzy nasze stanowiska artyleryjskie – nasi byli w tym sprawniejsi – armaty razi?y raz po raz boki opancerzonego kolosa a artyleria stromotorowa ostrzeliwa?a piechot? po dotarciu do pozycji wroga zastali?my tam tylko zabitych i umieraj?cych. Kilku, ktrzy chcieli Sie podda? trafili akurat na Rosjan i podzielili los tych, ktrzy zgin?li w walce Widok by? straszny w kierunku pal?cego si? poci?gu bieg?a ?cie?ka z zabitych, ktrzy s?dzili, ?e tam znajd? schronienie. Chodz?c pomi?dzy zw?okami widzia?em, dlaczego bili si? tak za?arcie pomimo tego, ?e niemia?o to ju? dla nich ?adnego sensu, wi?kszo?? ?o?nierzy nosi?o na ranieniu Adlera i na patkach srebrne runy SS, dla nich faktycznie by?by koniec i tak i tak – wszyscy z nas mieli z nimi swoje prywatne porachunki, ktre pozostawa?y nieuregulowane od blisko 6 lat ...

opracowa?: Marcin Ku?aczewski
Galeria - zdjęć (12)
Powiązane


Stowarzyszenie Trójmiejska Grupa Rekonstrukcji Historycznych
KRS nr 0000183597 - Statut stowarzyszenia

© Wszelkie prawa zastrzeżone. Każdorazowe użycie do celów komercyjnych zamieszczonych na niniejszej stronie materiałów
(tekstów, zdjęć, rysunków, itp.) oraz ich publikowanie w innych miejscach wymaga zgody autorów.

..:: http://www.tgrh.org   :::   e-mail: tgrh [at] tgrh.org   :::    ©   2003 - 2015   plenkiewicz  ::..
Osuszanie po zalaniu, osuszanie budynków