TGRH

Użytkownik niezalogowany

Cytat dnia
Dyktatura to pa?stwo, w ktrym wszyscy boj? si? jednego, a jeden wszystkich.
anonim



Spod Lenino do Berlina

kliknij aby zobaczyć więcej zdjęć         Zapewne my?licie, ?e trafili?cie na przedruk kolejnej ksi??ki z epoki „s?usznej prawdy”, ale nie dajcie si? zmyli?. Ten tytu? jest po prostu szlakiem bojowym cz?owieka, z ktrym by si? spotka? i porozmawia? w dniu 20 stycznia 2006 roku musieli?my pojecha? a? do miejscowo?ci ?wierczyna w wojewdztwie zachodniopomorskim. Na pocz?tku wyprawy mieli?my pewne w?tpliwo?ci i obawy, co do jasno?ci umys?u cz?owieka, ktry przecie? sko?czy? ju? ponad 83 lata ! Jak si? p?niej okaza?o, nasze obawy by?y przedwczesne.

Spotkanie dosz?o do skutku dzi?ki naszemu koledze Jackowi Kalinowskiemu ktry wspaniale ugo?ci? nasz? delegacj? z Trjmiasta oraz samego kombatanta w swym niezwykle go?cinnym domu ! Jedynym ograniczeniem, jaki mia? wp?yw na nasz? rozmow?, by? czas (a w zasadzie jego brak) - rozmawiali?my tylko 2 godziny, jak zwykle nie uda?o si? wyczerpa? tematu. ?ywimy nadziej?, ?e podczas naszego marcowego pobytu w ?wierczynie ponownie si? spotkamy i doko?czymy rozmow?.

Nie chcia?bym zanudza? niepotrzebnymi wst?pami i w?tpliwej jako?ci wywodami, dlatego przyst?puj? od razu do przytoczenia tego, czym zechcia? si? z nami podzieli? plutonowy Alfons Reut, mo?dzierzysta z 3. pu?ku piechoty 1. Dywizji Piechoty im. Tadeusza Ko?ciuszki.

Jak wygl?da?a Pana droga do wojska ?

A.R.: Generalnie pochodz? z Wile?szczyzny i w 1939 roku zostali?my zaklasyfikowani przez NKWD do grupy, ktra jako jedna z pierwszych zosta?a wys?ana na daleki wschd. Tak zacz??a si? moja znajomo?? z sowietami – przy czym chcia?bym doda?, ?e z?ego s?owa nie dam powiedzie? na ludzi z ktrymi mieszkali?my i dzielili?my los na dalekim wschodzie – naprawd? byli to pro?ci ludzie- ?yczliwi i dobrzy od ktrych krzywdy nie zaznali?my co ciekawe ta regu?a zmienia?a si? w chwili gdy mieli?my do czynienia z w?adzami albo lud?mi postawionymi wy?ej czy te? z„u?wiadomionymi politycznie” oni wiedzieli ju? co to za ptaszek taki „innostraniec” i post?powanie czy ca?e podej?cie do takiego by?o ju? zgo?a dalekie od „normalnych” Do Andersa nie uda?o mi si? wst?pi? – by?em za m?ody jedynie mj starszy brat si? za?apa?. Tak?e jak rozes?ali informacj? w ko?chozach i innych miejscach gdzie przebywali nasi to naprawd? nie by?o silnych by ich zatrzyma?, – cho? tutaj pami?tam, ?e podej?cie w?adz znacz?co uleg?o zmianie – brakowa?o ludzi do pracy, co wp?ywa?o, na to ?e niech?tnie pomagano w wyje?dzie, do Sielc - sprawiano r?ne trudno?ci formalne by jak najd?u?ej wykorzysta? cz?owieka ot, co!

Jak przedstawia?a si? kwestia umundurowania ?

A.R.:Ju? w 1945 roku w czasie wkroczenia do Bydgoszczy problem by? stosunkowo du?y z mundurami szczeglnie ?o?nierskimi tym bardziej i? by?y bardzo wykonane z cienkiego materia?u! Innych (grubszych przeznaczonych dla oficerw), cho? by?y- nam wydawa? nie chciano), jednak pomimo tego my nie nosili?my mundurw zast?pczych (zdobytych w magazynach niemieckich) –jedyne, co na pocz?tku nas kusi?o to bielizna. Z tym by? ogromny problem – m?czy?y nas wszy, dlatego starali?my si? przy ka?dej sposobno?ci kombinowa? takow? –oczywi?cie zdobyczn? poniemieck? –ale do czasu kiedy jeden z kolegw zdobywaj?c tak? natrafi? na tak? z „niemieckimi wszami” to wtedy zdecydowanie zaprzestali?my tego procederu.
Cho? od razu powiem, ?e widzia?em i? sporo naszych ?o?nierzy nosi?o poniemieckie mundury pozbawione tylko dystynkcji. Najzabawniejsze jednak by?o, kiedy nasze mundury by?y oddawane do pralni termicznej, – jak ktry nie usun?? przed opalaniem mundurw naboi z kieszeni, ktre nami?tnie by?y przez nas noszone to od razu ca?y sort p?on?? – oczywi?cie nigdy nie udawa?o si? natrafi? na winowajc? – a sami tez si? nie zg?aszali zreszt? nie by?oby to m?dre. Nie s?dz? by ludzie z innych plutonw okazali si? tak pob?a?liwi jak koledzy.


Czy nosili?cie p?aszcze ?

A.R.:Tak, one by?y w najpowszechniejszym u?yciu – zwyczajowo nosi?o si? je zawsze przy sobie – czy przytroczone do plecaka albo na sobie.
Cho? bywa?y okresy, ?e z rwn? ochot? nosili?my sowieckie pikowane kurtki i spodnie – by?y one bardzo powszechne. Po okresie zimowym zdawano je.


A pasy ?

A.R.:My?my mieli parciane, jednoblocowe – ale ka?dy mia? za punkt honoru by mie? co? lepszego, – dlatego r?ne handle odchodzi?y zazwyczaj z kwatermistrzami albo innymi „organizatorami” by za?atwi? sobie pas skrzany oficerski – nasz. Pami?tam, ?e w pewnym momencie nie by?o z dost?pem do nich jakiego? wi?kszego problemu.

A czy zdarza?y si? niemieckie ?

A.R.:Nie, nie by?o takiej potrzeby – widzia?em je u sowietw. Ci potrafili robi? z nimi r?ne cuda, przebijaj?c je gwiazdami czy przestrzeliwuj?c – ale, po co je nosili - nie wiem.

A buty ?

A.R.:To by? chyba najwi?kszy problem by?o z nimi ci??ko – ja nosi?em trzewiki sznurowane wraz z owijaczami, ale ?eby?my jako? ochoczo si? rozbijali o zdobyczne to nie no mo?e o saperki, ale te wiadomo nam nie przys?ugiwa?y. Zim? naturalnie by?y walonki a swoje w plecaku.

Co nosili?cie przy pasie ?

A.R.:Na pasie nosili?my granaty – po kilka sztuk za ?y?ki wetkni?te za pas, manierk? mia?em rosyjsk?, menaszka by?a te? sowiecka – kocio?ek, a ze zdobycznych rzeczy mia?em bagnet- to mieli?my chyba wszyscy.

Jak? mia? Pan bro? ? I ile magazynkw mia? Pan przy sobie ?

A.R.:Ja mia?em PPSz-k? i w zwi?zku z tym nosi?em tylko dwa magazynki – jeden na pasie b?bnowy i drugi ?ukowy przy pistolecie.

A or?y na czapkach nosili?cie, jakie ?

A.R.:Nie bardzo potrafi? sobie przypomnie? dlaczego i w jakich okoliczno?ciach, ale wiem na pewno, ?e pierwszy mj orze?ek mia? koron? – i nie by?em odosobnionym przypadkiem – wielu kolegw takiego dosta?o – chodzi o oczywi?cie o wzr przedwojenny t?oczony w blasze. Jednak p?niej ju? na ziemiach polskich oficerowie dostali, „prikaz” by zwraca? uwag? na t? spraw? i o ile nikt nie widzia? takiego rozkazu to by? wielokrotnie powtarzany ustnie – ?e korony maj? znikn??, bo to nie jest nasze god?o – wzbudza?o to spore dysonanse ale nikt nie chcia? mie? k?opotw –dlatego cz??? te korony obcina?a ale ja, jak i wielu moich kolegw po prostu zagina?a korony do ty?u tak ?e w efekcie by?y niewidoczne – by?o to na tyle wystarczalne ?e nikt si? nie czepia?.

A czy na froncie nosili?cie bro? krtk? ?

A.R.:By?a zabroniona nie wolno nam by?o – zatem nikt nie nosi? w kaburze przy pasie – owszem sam mia?em i TT-k? i raz Parabelke, ale zawsze po kieszeniach – tak jak reszta ch?opakw mieli je prawie wszyscy ale nikt si? nie przyznawa?.

A jak by?o z broni? i dostawami ?

A.R.:Nie, nie by?o tutaj problemw. By?o tylko kilka sytuacji, ?e faktycznie by?y jakie? problemy z dostarczeniem amunicji na pole walki, ale tak nie pami?tam by by?y z tego tytu?u jakie? problemy.

A czy korzystali?cie z broni zdobycznej, niemieckiej ?

A.R.:Zasadniczo nie u?ywali?my jej, bo co innego, kiedy w walce si? wpada?o na pozycje wroga a tu masa amunicji – to si? strzela?o z tego, ale nie ?eby z ni? biega? – wystrzela si? magazynki a potem sk?d naboje? nasze uzupe?nienie nie ma i trzeba si? zastanawia? gdzie i jak j? zdoby? – nie by?o na to czasu. Ale tak czasami sam z takiej strzela?em.

A he?my ? Nosili?cie je?

A.R.:Oczywi?cie przys?ugiwa?y ka?demu – wszyscy je pobierali, ale potem jako? dziwnie „gin??y” wypadaj?c nam z r?k – nie chcia?o si? ich nosi? – zdecydowanie cz??ciej nosi?o si? rogatywk? –oczywi?cie oficerowie t?umaczyli nam, ?e to dla naszego bezpiecze?stwa itd., ale nie odnosi?o to chyba wielkiego skutku, bo i tak wi?kszo?? chodzi?a w rogatywkach.

Jedzenie - czy bywa?y okresy, ?e cierpia? Pan g?d ?

A.R.:Wiadomo jak to na wojnie – ale nie, na terenach Polski da?o si? naje?? – jedyne, czego zawsze by?o ma?o to chleb o tego tak, brakowa?o – pami?tam, ?e by?o zawsze wi?cej mi?sa i to zdecydowanie ! I to tak, ?e czasem nie by?o tego, czym zagry?? a wiadomo jak si?, ktry raz z rz?du je samo mi?so.

A wdka ?

A.R.:Ano by?a. Wydawali zazwyczaj przed akcj? – ja nie bardzo j? lubi? – nawet dzi? prawie nie pij?, dlatego nie przywi?zywa?em do niej wagi – czasem bywa?o, ?e ci ju? „odwa?niejsi” po wdce czasem przesadzali z odwag? i to si? ko?czy?o czasem ?le. A ?e na ziemiach zachodnich nie by?o ?adnego problemu z dost?pem do niej – dlatego by?a zawsze. Cho? nie pito jej bezczelnie i ostentacyjnie.

A jak by?o z je?cami ?

A.R.:W ataku nie by?o jakiego? zwyczaju by ich bra? i nie by?a to jaka? kwestia osobista –przynajmniej w du?ej cz??ci jak si? poddawa? jeden to mia? pecha – nie mo?na by?o pozwoli? by ubywa?o ludzi z linii – nawet jak pocz?tkowo si? ich odprowadza?o, pojedy?czo to oficerowie rugali i sami za?atwiali spraw?, –ale nie ?eby by?o to jakie? specjalne post?powanie, nie zauwa?y?em u naszych ch?opakw jakiej? specjalnej brutalno?ci –jak by?a mo?liwo?? by ich dostarczy? do zgrupowania je?cw to si? dostarcza?o. Co innego, gdy „zdobywa?o” si? kilku Niemcw – tutaj ju? (ale jak pozwala?y warunki) raczej ich nie zabijano tylko odprowadza?o si?. Pami?tam te? tak? sytuacj?, kiedy walczyli?my o Szwecj?, wyros?o nam nagle 4 Niemcw – wyszli z piwnicy byli obanda?owani, ale byli chyba lekko rani, bo sprawnie si? poruszali – wyszli, bo bali si?, ?e b?dziemy czy?ci? budynki granatami. Chcieli?my ich odprowadzi? na ty?y, ale ca?? sytuacj? widzia? jaki? porucznik z pomocnikiem oni byli z artylerii z radiostacj? (byli w pierwszej linii i podawali koordynaty swoim o wrogich stanowiskach wroga by je skutecznie obezw?adni?) widz?c, co si? dziej? przywo?ali nas do siebie. Zapytani, co zamierzamy z nimi zrobi? porucznik si? oburzy? i kaza? nam ich za?atwi? – odmwili?my. Ten, podirytowany, powiedzia? nam, ?e poka?e nam „jak to robi? artylerzy?ci” i zabieraj?c swojemu pomocnikowi automat prze?adowa? go i pu?ci? po Niemcach seri? – to pami?tam jak dzi? - mieli pecha. Oczywi?cie dzia?o si? tak po obu stronach – takie by?y realia

A jak post?powali?cie z ?o?nierzami z formacji Waffen-SS ?

A.R.:Mieli?my tu na Pomorzu ma?o z nimi do czynienia, ale nie mogli oni liczy? na dobre serce to, co widzieli?my do tej pory usprawiedliwia?o to w naszych oczach - znaczy takie post?powanie.

A Sowieci ? Ma Pan wiedz? na ten temat ?

A.R.:Powiem tak: nie widzia?em ?eby odprowadzali je?cw na ty?y...

A jak si? wam wsp?pracowa?o ?

A.R.:Naprawd? z?ego s?owa nie mog? powiedzie? o ?o?nierzach sowieckich, z ktrymi mia?em do czynienia. Byli wobec nas w porz?dku – ale pami?ta? nale?y, ?e mwimy o „frontowikach” - nie by?o jakiej? wrogo?ci. Nie by?o po prostu na ni? miejsca. Co innego z oficerami, ale to ju? inna historia.

A co Pan nam powie o jednostkach zaporowych ?

A.R.:Nie, nie wiem nic.

A jak z humorem ?

A.R.:A bez tego ani rusz –inaczej nie, nie wyobra?am sobie by przej?? to wszystko bez tego. Pami?tam jak raz, kiedy by?em w szpitalu i ju? jako ozdrowieniec wraz z 50 innymi takimi jak ja zostali?my wypisani –nadzorowa? nas jaki? porucznik moj?eszowego wyznania – dostali?my rozkaz stawi? si? do jednostki pod Berlin – a wiadomo jak si? wszystkim chcia?o wraca? na front tym bardziej, ?e ca?y czas szli?my piechot? – ca?y czas kto? narzeka? przy poruczniku, ale nie oficjalnie tylko wiadomo z t?umu ?eby postj zrobi?, bo ci??ko itd. i tak ?e?my truli, ?e ju? po 20km by? odpoczynek. Wtedy gdzie? wygrzebali?my z jakiej? stodo?y mundur niemiecki i od razu stwierdzili?my, ?e pora na ?arty jest akurat – przebrali?my szybko jednego z nas i dwaj go r?ce do gry i celuj?c w niego prowadzimy do porucznika – g?o?no mwili?my panie poruczniku (wyra?nie go to irytowa?o!) mamy je?ca – ten nie zastanawiaj?c si? od razu r?ka do kabury – i ju? TT-k? mierzy? do „je?ca” ten a? zaniemwi? i zrobi? si? sino-blady – tylko nasze przytomne umys?y w efekcie uratowa?y mu ?ycie –krzycz?c a? do porucznika, ?e to swj, ?e to nieporozumienie – gdyby by? szybki nie zrobiliby?my nic!
D?ugo musieli?my go przekonywa?, ?e to naprawd? ?art. Wi?cej takich hucp nie odprawiali?my, ale ?miechu by?o. A drugi raz pami?tam, ?e gdzie? ju? na terenie Niemiec z?apali?my sobie jakiego? cielaka i oczywi?cie kto? wpad? na pomys? ?eby go odpowiednio wystroi? – i chyba z pod ziemi kto? wyci?gn?? niemiecki mundur – taki ??to z?oty (SA) i dawaj go poubiera? – uda?o nam si? ubra? go w spodnie (co nie by?o wcale ?atwe), bluz? i czapk? – i tak go ze sob? gdzie? tam prowadzili?my ?miechu by?o, co nie miara.


A jak by?o z cywilna ludno?ci? niemieck? ?

A.R.:Tu na Pomorzu to jako? nie pami?tam ?adnych sytuacji – raczej si? ich nie spotyka?o wszystko by?o poopuszczane. Dopiero ju? w Berlinie stykali?my si? z nimi ca?y czas – za konserwy mo?na by?o za?atwi? wszystko rozlokowali?my si? na jakiej? zniszczonej ulicy i grzebali?my sobie po rozbitych autach, bo sporo tam dobra by?o – nawet patefon znalaz?em a kto? szybko p?yty jakie? niemieckie przynis?, bo jak je pu?cili?my to prawie jakby kto? wy? a nie ?piewa?, ale co? tam brz?cza?o zawsze jaka? atmosfera by?a nie wiem czemu, pami?tam ?e du?o by?o jako? wok? nas kobiet. A dzi?kowali za pomoc, ?e a? by?o to nie przyjemne – tym bardziej, i? mia?o si? t? ?wiadomo??, co by zrobili gdyby nie mj automat... Najbardziej zapami?ta?em noc z 8/9 maja (?), kiedy ni st?d ni zow?d, wybuch?a nowa wojna - takiego huku i wrzasku i strzelaniny to nie jeszcze nie prze?y?em – oczywi?cie do?? szybko dosz?o, ?e chodzi o podpisanie kapitulacji – naprawd? bal by? niesamowity w swej wymowie – na gruzach upad?ego miasta.
Wdki nie zabrak?o.
Ale nie by?o w nas jakiej? szczeglnej wrogo?ci czy ch?ci odwetu na tych ludziach – widzieli?my, co si? dzia?o, co innego kwestia stosunkw damsko-m?skich – ale starano si? temu zapobiega? – ale jak by?o ka?dy wie.
Pami?tam na przyk?ad, ?e jako nie pal?cy dzieli?em si? z jakimi? starcami swoimi papierosami (oni nie prosili o jedzenie a je?li je dostawali to dawali je jakim? dzieciakom albo swoim ?onom) byli wr?cz zachwyceni.


Mamy nadziej?, ?e ju? nied?ugo b?dziemy mogli przybli?y? kolejn? cz??? wspomnie? Pana Alfonsa Reuta.


opracowa?: ojciec prowadz?cy
Galeria - zdjęć (3)
Powiązane


Stowarzyszenie Trójmiejska Grupa Rekonstrukcji Historycznych
KRS nr 0000183597 - Statut stowarzyszenia

© Wszelkie prawa zastrzeżone. Każdorazowe użycie do celów komercyjnych zamieszczonych na niniejszej stronie materiałów
(tekstów, zdjęć, rysunków, itp.) oraz ich publikowanie w innych miejscach wymaga zgody autorów.

..:: http://www.tgrh.org   :::   e-mail: tgrh [at] tgrh.org   :::    ©   2003 - 2015   plenkiewicz  ::..
Osuszanie po zalaniu, osuszanie budynków