TGRH

Użytkownik niezalogowany

Cytat dnia
Dyktatura to pa?stwo, w ktrym wszyscy boj? si? jednego, a jeden wszystkich.
anonim



Nasz 1 sierpnia

        60-t? rocznic? wybuchu Powstania Warszawskiego postanowili?my z Wiosn? uczci? w specjalny sposb. Do nieco szalonego pomys?u Wiosna pocz?tkowo nie chcia?a da? si? namwi?, ale na dzie? przed „wypraw?” z entuzjazmem plan zaakceptowa?a. I tak, 1 sierpnia 2004 roku o godz. 04.32 wyruszyli?my do Warszawy, gdzie o godz. 09.15 wysiedli?my z poci?gu na Dworcu Centralnym jako tury?ci „niedzisiejsi”, umundurowani i wygl?daj?cy dok?adnie tak jak warszawscy Powsta?cy sze??dziesi?t lat temu.

Niesamowite szcz??cie towarzyszy?o nam ju? od pocz?tku „wyprawy”. Jad?c tramwajem linii 25 w kierunku naszego tymczasowego miejsca zakwaterowania na ul. Grjeckiej spotkali?my... pchor. Witolda Ocepskiego ps. „DOWNAR” we w?asnej osobie - ?adowniczego z za?ogi drugiej zdobytej przez Powsta?cw „pantery”, ?o?nierza Plutonu Pancernego „Wacek” Baonu „Zo?ka”. Krtka (niestety !) pogaw?dka, u?miech i rado?? na Jego twarzy. Po czym: „Powodzenia. Cze??, czo?em !”, starsza pani obok wskazuje nam na ktrym przystanku wysi???.

A z tym mieszkankiem to te? zupe?nie niemo?liwa historia. Tu? przed wyjazdem zaproponowa?y nam nocleg absolutnie bezinteresownie Maria i Zosia (na marginesie, crka i wnuczka sanitariuszki z Baonu „Baszta”) - ot tak sobie, przez forum Muzeum Powstania Warszawskiego - tylko dlatego, ?e chcemy przyjecha? i wzi?? udzia? w rocznicowych obchodach. Jak dla mnie, jest to raczej niepoj?te, przecie? co? takiego si? po prostu nie zdarza (a ju? tym bardziej w naszej szarej, polskiej rzeczywisto?ci). Najwyra?niej s? jeszcze na tym ?wiecie ludzie „normalni”, maj?cy zaufanie do nieznajomych (!), ch?tni do pomocy i czerpi?cy rado?? z czyjej? rado?ci (to has?o Makuszy?skiego „Ty nie masz, ja mam to si? podzielimy” rozbroi?o mnie zupe?nie).

Po zrzuceniu „sier?ciuchw” (tornistrw), zjedzeniu mikro?niadania oraz krtkim odpoczynku (ach, ten upa? ! a mundury z epoki, we?niane sukno gotuje i gryzie; p?yniemy... - to nic, przecie? Oni mieli TAK SAMO !) wyruszyli?my w kierunku ul. Przyokopowej by w ko?cu i nareszcie zobaczy? nowo otwarte Muzeum Powstania Warszawskiego. Po dotarciu do celu rzeczywisto?? okaza?a si? niezwykle brutalna. Olbrzymie masy ludzi w kolejce po informator, jeszcze wi?ksze w kolejce do wej?cia, kolejne t?umy formuj?ce si? w kolejce po autograf i najnowsz? ksi??k? prof. Normana Daviesa. Szale?stwo, cyrk, upa?, ?cisk. Robimy sobie pami?tkowe fotki przy replice „Kubusia”, gdzie wzbudzamy niema?? sensacj? - co chwil? kto? podbiega i prosi o zdj?cie z nami. Panuje wspania?a, bardzo podnios?a atmosfera. Tury?ci, harcerze, kombatanci, rodziny Powsta?cw - ludzie z ca?ego ?wiata s? TU i TERAZ. A? ro?nie serce, wzruszenie ?ciska mi gard?o. Ogl?damy Mur Pami?ci, za chwil? uroczysta msza polowa. Pomimo nap?ywaj?cych coraz to nowych mas ludzkich decydujemy si? jednak na do??czenie do kolejki czekaj?cej na wej?cie do ?rodka. C?, jak ju? tu jeste?my to nie zaszkodzi sprbowa?, chocia? jej ogrom nas przera?a. Wiosn? zostawiam w „sznureczku” a sam id? z misj? zdobycia czego? do picia bo w manierce pusto (harcerze jeszcze nie zacz?li rozdawa? wody, nast?pi?o to ok. godziny p?niej). Wszystkie sklepy pozamykane, u Wietnamczyka kasuj? jak za zbo?e, w ferworze walki i chaosie panuj?cym dooko?a zapominam zaj?? do Tawerny. Ale na ul. Grzybowskiej lokalizuj? stacj? benzynow? i dokonuj? zakupu zbawiennej butelki Pepsi.

Wracam z powrotem. I ju? mam wej?? do Parku Wolno?ci kiedy nagle s?ysz? „Warszawiank?” puszczan? przez jaki? „gigantofon”. Dwa Willysy a mi?dzy nimi radziecki UAZ 452 - ca?y w antenach i z polsk? flag?, to z jego g?o?nikw p?yn? melodie - usi?uj? wjecha? za bramki. Przypatruj? si? uwa?niej i... po prostu nie mog? uwierzy? ! Zdzisiu z Willys Jeep Club Polska ??? Ale trudno mi go pozna? bo jest bez munduru, po cywilnemu i bez brytyjskiego he?mu na g?owie (a tak?e bez w?sa, hehe). Wi?c p?dz? szybkim krokiem za samochodami na parking i nie myl? si? - co za spotkanie ! Przecie? znamy si? z naszej Parady Niepodleg?o?ci z 11 listopada ! A z UAZ’a wysiada nasz kolejny dobry znajomy, tym razem z Dar?owa - Nietoperz. Jest fajnie, ch?opaki tak?e ?wi?tuj?. Poznaj? Mirka z Thompsonem na ramieniu. Rozmow? przerywa telefon od Wiosny (a przecie? swoj? komrk? zostawi?a w domu), ktra zacz??a si? ju? niepokoi? gdzie mnie znowu wci??o. Zdzisiu, Nietoperz i Mirek te? chc? zobaczy? Muzeum wi?c zarz?dzam szybki przemarsz celem odnalezienia Wiosny. Ludzi dwa razy tyle ale szcz??liwie spotkali?my si? za ktrym? tam zakr?tem kolejki. No i stoimy. P?yniemy, czekamy. Jest jeszcze gorzej ni? kiedy? w kolejkach po mi?so lub papier toaletowy. Mijaj? nas kolejne vipy, m.in. premier Buzek (ale jako? nie robi na nas wi?kszego wra?enia, ja nawet go nie zauwa?y?em). W tle msza polowa. Nawi?zujemy bardzo mi?? rozmow? z towarzyszami niedoli - starszym pa?stwem oraz jakim? panem w wieku mojego ojca z dwoma synami (?), wzgl?dnie bratankami lub siostrze?cami. Willysowa bra? nie wytrzymuje tempa szkolenia i decyduje si? na odwrt do swych maszyn aby uda? si? na Starwk?. Umawiamy si? za oko?o godzin? na wsplne szar?e po ulicach Warszawy. Cierpliwie czekamy dalej. Vipy i Powsta?cy wchodz? bez kolejki, harcerze zacz?li rozdawa? wod?. Po ponad godzinie oczekiwania, ktre up?yn??o na bardzo mi?ej rozmowie z naszymi s?siadami, docieramy za nast?pny zakr?t kolejki. Po lewej kapliczka. Zagl?damy. Krtkie „Ojcze nasz” i powrt w szeregi oczekuj?cych. Gdy nareszcie zbli?yli?my si? do bramki, od ochroniarzy (a chwil? p?niej tak?e pracownikw Muzeum) pada informacja, ?e za chwil? nie b?d? wpuszcza? zwiedzaj?cych bo kanclerz Niemiec ma zamiar tak?e odwiedzi? nowe Muzeum. Ale jeszcze wpuszczaj?, ma?ymi grupkami po kilka osb. Co chwil? stop. Atmosfera staje si? coraz bardziej nerwowa, ludzie s? zniecierpliwieni. Niepewno?? czy nie stracili?my na marne dwie godziny z naszego bardzo dzi? ograniczonego czasu. Uda?o si? ! Byli?my w?rd ostatnich dziesi?ciu osb wpuszczonych do ?rodka przed t? przerw? dla Gerharda Schroedera.

Wewn?trz fantastycznie. Ma?o wszystkiego ale wspaniale i niezwykle klimatycznie wyeksponowane. Podziwiamy, czu? zapach ?wie?ego betonu. Na wej?ciu mundur gen. Antoniego Chru?ciela ps. „MONTER” obok „panterka” w wersji dla WH powieszone wewn?trz pi?knych starych szaf. Dalej troch? zrzutowych fantw, przez dziury w ?cianach wida? nie wyko?czone hale oraz kroniki z Powstania. Najwi?ksze wra?enie zrobi?a na mnie zardzewia?a stalowa ?ciana, stylizowana na podziurawion? kulami i od?amkami, na ktrej umieszczono co? w rodzaju kalendarza Powstania Warszawskiego - wszystkie 63 dni Powstania. Po przy?o?eniu ucha do otworw us?ysze? mo?na g?osy Powstania - serie z automatw, fragmenty radiowych meldunkw, ryk szaf i wycie sztukasw. Pora?aj?ce. Dzwoni Zdzisiu, ?e chwilowo pad? Willys Mirka i parkuj? go w warsztacie. Umawiamy si? z nimi na spotkanie w Tawernie. Idziemy na gr?, tutaj na szcz??cie troch? wi?cej przestrzeni wi?c mo?na si? jako? ruszy?. Na ?cianie kolejna projekcja powsta?czych kronik, po?rodku sali w gablocie he?m plut. pchor. Andrzeja Romockiego ps. „MORRO” (a w?a?ciwie „ANDRZEJA MORRO”) w pokrowcu maskuj?cym oraz „panterka” ze Stawek (taka jak moja !). Przepi?kny pistolet VIS, obok pm STEN, rkm BREN i pistolet COLT M1911A1. Wychodz?c czujemy pewien niedosyt wra?e?, ?e tylko tyle, ?e tak ma?o. Ale przecie? to A? tyle, Muzeum nareszcie po tylu latach ruszy?o. Z niecierpliwo?ci? czekamy na wi?cej dobrego. Wrcimy w pa?dzierniku.

Dos?ownie padamy z g?odu. Dawno wyczekiwany obiad w Tawernie. Mi?a obs?uga, ceny bardzo zach?caj?ce, klimat podobny do naszego nadmorskiego (szanty). Jedzonko pyszne. Zdj?cia z dzieciakami. Wychodz?c s?yszymy „Warszawiank?”, to nadje?d?aj? nasi. Wskakujemy w biegu do Willysa Zdzisia, od Mirka dostaj? tommyguna do reszty kompletu - jak GS’y to na ca?ego ! Ruszamy na Stare Miasto. Samochody si? zatrzymuj?, autobusy staj?, ludzie weso?o machaj?, ?ycz? powodzenia. Co chwil? kto? robi nam zdj?cia, filmuje. Policjanci kieruj?cy ruchem na skrzy?owaniach z u?miechem salutuj?. Kombatanci i weterani bij? brawo. P?ynie „Warszawianka”, „Hej, ch?opcy ! Bagnet na bro? !” oraz inne szlagiery Tamtych Dni. Kr??ymy ulicami Starwki, s?ycha? nas wsz?dzie, wzbudzaj?c zdumienie i zachwyt nie tylko Warszawiakw. A tak?e wzruszenie. W oczach wielu ludzi widzia?em ?zy. Zatrzymujemy si? na chwil? pod pomnikiem Powsta?ca, robimy zdj?cia. Na Krakowskim Przedmie?ciu spotykamy Roberta Sa?at? (z grupy rekonstrukcyjnej 1. Samodzielnej Brygady Spadochronowej) wraz z rodzin?. Poznajemy juniora rodu, ktry podla? kiosk. Do zobaczenia na Paradzie Niepodleg?o?ci w Gdyni!

Pi?? minut przed godzin? „W” zatrzymujemy si? na skrzy?owaniu ul. Marsza?kowskiej z ul. ?wi?tokrzysk?. Ruch zostaje wstrzymany. Wysiadamy z samochodw, ze smutkiem obserwuj?, ?e nie wszyscy pasa?erowie i kierowcy otaczaj?cych nas pojazdw robi? tak samo... Punktualnie zaczynaj? wy? syreny. A tak?e klaksony. Stoimy na baczno??. Minuta dos?ownie nie do opisania. Gdy wszystko milknie, Nietoperz natychmiast w??cza przez g?o?niki swojego propaganda-mobile „Warszawiank?”. Dzi?ki niemu na naszym odcinku harcerze nadal stoj? na skrzy?owaniu na baczno?? a ruch zostaje wznowiony dopiero gdy ko?czy si? melodia ! Kr??ymy dalej jeszcze przez chwil? i ch?opaki odstawiaj? nas pod Pa?ac Kultury i Nauki - chcemy zobaczy? jeszcze wystaw? Barbary Wachowicz „Kamyk na Sza?cu”. Wysiadamy, rozmawiamy, ze smutkiem oddaj? Thompsona w r?ce w?a?ciciela. Po?egnanie troch? si? przeci?ga, ?egnamy si? tak ze ?miechem dobre trzy razy.

Na wystaw? wchodzimy na kwadrans przed zamkni?ciem. Jak zwykle, mamy fart. A wystawa wspania?a, przenosi w czasie w zupe?nie inny ?wiat ! Wychodzimy jako jedni z ostatnich. Krtki odpoczynek, polowy posi?ek i ruszamy na spacer w kierunku Starwki. Mijaj?c Prudential ogl?damy ostatnie prby przed koncertem, poma?u gromadz? si? widzowie. Odwiedzamy kilka historycznych miejsc. Nast?pnie zatrzymujemy si? na Placu Krasi?skich gdzie ma si? odby? uroczyste ognisko harcerskie. Wok? pomnika Powsta?cw Warszawskich dos?ownie ca?a Polska - harcerze polscy z Ukrainy, Rosji, USA, Kanady. Poznajemy kilku naprawd? wspania?ych druhw, podziwiamy przedstawienie przygotowane przez harcerzy-uczestnikw zlotu (ktre pocz?tkowo nie mog?o si? odby? bo harcerze byli... przeganiani z ul. D?ugiej przez policj?). Atmosfera jest naprawd? fantastyczna ale robi si? p?no, jeste?my na nogach ju? bardzo d?ugo (a na nogach podkute buty...). ?egnamy si? wi?c serdecznie z druhami i udajemy si? w drog? powrotn? do naszej kwatery. Robi si? przyjemnie ch?odno, co rusz mijamy p?on?ce znicze pod p?ytami pami?tkowymi. Powolnym krokiem wracamy ul. Miodow?, przez Plac Teatralny (p?yta po?wi?cona K. Baczy?skiemu), Ogrd Saski oraz ul. Marsza?kowsk? (budynek PASTY) do Al. Jerozolimskich gdzie wskakujemy do tramwaju. Bilety dobowe to naprawd? bardzo dobry pomys?. Ciep?o u?miechaj?cej si? do nas chwil? wcze?niej starszej pani z policzkw pop?yn??y obficie ?zy gdy wysiada?a z tramwaju. Jeste?my ju? bardzo zm?czeni. Ochoczo, jak nigdy, korzystamy z windy cho? to tylko trzecie pi?tro. Szybka k?piel, nawet nic nie jemy. Rano trzeba wcze?nie wsta? - poci?g mamy o godz. 08.42. To by? bardzo dobry dzie?. Nawet nie pami?tam kiedy zasn??em.

opracowa?: M. Czy?ewski
Galeria - zdjęć (18)
Powiązane


Stowarzyszenie Trójmiejska Grupa Rekonstrukcji Historycznych
KRS nr 0000183597 - Statut stowarzyszenia

© Wszelkie prawa zastrzeżone. Każdorazowe użycie do celów komercyjnych zamieszczonych na niniejszej stronie materiałów
(tekstów, zdjęć, rysunków, itp.) oraz ich publikowanie w innych miejscach wymaga zgody autorów.

..:: http://www.tgrh.org   :::   e-mail: tgrh [at] tgrh.org   :::    ©   2003 - 2015   plenkiewicz  ::..
Osuszanie po zalaniu, osuszanie budynków